Nie samym łowieniem czlowiek żyje

Nie samym łowieniem czlowiek żyje :)

Re: Nie samym łowieniem czlowiek żyje

Nieprzeczytany postautor: omul » 22 sty 2012, 14:19

Tak ,tu masz podkład muzyczny na akordeon a słów musisz się nauczyć z podanego tekstu , dla Żeglarzy .
http://www.youtube.com/watch?v=jZsNlwAc ... re=related
A tu dla Harcerzy ;)
http://www.youtube.com/watch?v=QFwrsCMo ... re=related
Życzę zawziętości w nauce tej pięknej piosenki . :D :D :D
Pozdrawiam :lol:
Awatar użytkownika
omul
 
Posty: 351
Rejestracja: 27 sie 2011, 19:34
Lokalizacja: KĘTRZYN

Re: Nie samym łowieniem czlowiek żyje

Nieprzeczytany postautor: omul » 03 lut 2012, 15:49

Chociaż do wiosny jeszcze trzeba poczekać , ale ja jak przychodzi marzec to prawie każdego roku wychodzę jej na przeciw . Biorę rodzinkę aparat i lornetkę i ruszamy najczęściej w dzikie ostępy na wschód do granicy z Rosją . Mam nie daleko do 30km :)
Wysiadamy , spacerujemy i szukamy pierwszych oznak wiosny , jak znajdziemy to alarmujemy pozostałych wycieczkowiczów i oglądamy daną atrakcję :shock: :shock: :D :D :D
Topnienie śniegu i coraz wyżej słonko to pierwsze znaki :D :D
Po takiej wyprawie kilkugodzinnej wracamy do domu pozytywnie naładowani energią i chęcią życia , a wiadomo że na wiosnę każdemu chce się żyć :D :D :D

Obrazek
ZAMEK POKRZYŻACKI W BARCIANACH
Obrazek
PRZYLOT ŁABĘDZI :D
Obrazek
PRZYLOT DZIKICH GĘSI :D
Zobaczyny kiedy w tym roku pojawią się pierwsze oznaki WIOSNY :?: :?:
Awatar użytkownika
omul
 
Posty: 351
Rejestracja: 27 sie 2011, 19:34
Lokalizacja: KĘTRZYN

Re: Nie samym łowieniem czlowiek żyje

Nieprzeczytany postautor: omul » 04 lut 2012, 14:54

„Ryba po grecku”, czyli tradycja polska
My wędkarze bardzo lubimy ryby nie tylko je łowić ale i konsumować :D :D :D :D
Sam zazwyczaj przyrządzam złowione ryby , ale także te kupione w sklepie zwłaszcza morskie :) :)
Ulubioną moją potrawą z ryb jest " Ryba po grecku " . Kiedyś nawet sobie nie zawracałem głowy tą nazwą . Po prostu kojarzyła mi się z Grecją .
Jak doczytałem że to Polska potrawa , to do końca nie wierzyłem tak jak " niewierny Tomasz "
A więc 3 lata temu udałem się do Grecji ażeby zaczerpnąć wiadomości na temat tej potrawy .Jaka była mina właścicieli mojego hotelu i restauracji , kiedy ich zapytałem czy mają rybę po grecku :o :shock: :shock:
Odpowiedzieli mi że pierwszy raz słyszą :lol: :lol: i od razu zrobiło mi się lżej , że to naprawdę Polska potrawa .
Obrazek
MOI GRECCY PRZYJACIELE - LUIZA I JOZAS :D :D :D
Obrazek
A to Greccy wędkarze na nabrzeżu w Salonikach - bardzo mili dla mnie :D :D :D
Też nic nie wiedzieli o " rybie po grecku " :o :o :o :o ;)
Awatar użytkownika
omul
 
Posty: 351
Rejestracja: 27 sie 2011, 19:34
Lokalizacja: KĘTRZYN

Re: Nie samym łowieniem czlowiek żyje

Nieprzeczytany postautor: Eugeniusz Friede » 09 lut 2012, 09:36

Moje znajome Węgierki też były bardzo rozbawione, że w Polsce jedna odmiana śliwek nazywa się węgierka.
Jakieś tam podobieństwo naszych śliwek i karnacji skóry młodych Madziarek było. ;)
Awatar użytkownika
Eugeniusz Friede
Moderator
 
Posty: 1527
Rejestracja: 02 sie 2011, 21:15
Lokalizacja: Słupsk

Re: Nie samym łowieniem czlowiek żyje

Nieprzeczytany postautor: omul » 11 lut 2012, 22:22

Tajemnica szwedzkiego stołu :?: :?: :?:
Płynąc do Szwecji miałem zawsze na uwadze " stół szwedzki " co to jest i dlaczego tak się nazywa :?:
Ale to my Polacy zawsze jesteśmy pierwsi w wymyślaniu wszystkiego :lol: :lol: :lol: :lol:
Nikt ze Szwedów nie mógł mi odpowiedzieć na to pytanie :oops: :oops: :oops:
Po dłuższych poszukiwaniach znalazłem odpowiedź :
" Jedzenie jest podawane na różne sposoby. Może być serwowane w kolorowych miskach, bądź na porcelanowych talerzach. Przynosi je elegancki kelner, bądź jest energicznie wystawiane na ladę przez nie do końca uśmiechniętą Panią Basię, która swoim donośnym i nieco zdartym głosem krzyczy: „Numer 6 proszę!”. Coraz bardziej popularny nie tylko na świecie, ale i w naszym kraju staje się tzw. szwedzki stół. Skąd jednak wzięła się ta nazwa i co wspólnego mają z nią przesympatyczni mieszkańcy kraju północnej Europy? W rozwikłaniu tej zagadki może nam posłużyć wizyta w Zamościu.

Któż nie korzystał z poczęstunku przy szwedzkim stole? Ale nikt nie znał jego prawdziwej historii, stąd od dawna nurtowała ona historyków. Po wieloletnich, gruntownych, prowadzonych w kraju i za granicą badaniach nieistniejących źródeł odkrył ją kilka lat temu kustosz Muzeum Zamojskiego, Henryk Szkutnik. Odkrył i opisał.

Opisane legendarne wydarzenia przez Henryka Szkutnika miały miejsce w roku 1656, gdy to na terenie Rzeczpospolitej walczyły wojska szwedzkie Karolusa X Gustawa. Panujący wtedy król Jan Kazimierz z żalem uciekł za granicę. Tymczasem na bardzo dobrze ufortyfikowanym i zaopatrzonym zamku w Zamościu bawił się i weselił Jan II Zamoyski zwany Sobiepanem. Była to jedna z trzech twierdz wolnych od najazdu, dlatego Mości Pan czuł się bezpiecznie.

Król szwedzki przybywając pod mury fortyfikacji miał nadzieje, iż uda mu się zdobyty obiekt z marszu. Grubo jednak się mylił. Mimo swojej potężnej armii, liczącej 18 tysięcy ludzi (zarówno konnych, jak i piechoty) i 40 armat niewiele udało mu się wskórać. Miał nadzieje, że Jan Sobiepan Zamoyski podda się, gdy zobaczy tak liczne jego wojska. Tymczasem wierny obietnicy złożonej polskiemu królowi magnat nie zamierzał składać broni. Atak szwedzki skończył się więc jedynie na „zabiciu wołu jednego i ciężkim wystraszeniu licznych tu zawsze stad gołębich”.

Karol X Gustaw nie chciał jeszcze rezygnować. Początkowo zwrócił się z prośbą o pozwolenie na przemarsz jego wojsk pod murami twierdzy. Ordynat polski spodziewając się w tym wszystkim podstępu dumnie oświadczył, że pół mili dalej jest bardzo dobra utwardzana droga, którą mogą się posłużyć, więc nie ma potrzeby na „spacer” pod murami mogą sobie” po spacerować” wśród zieleni.

Szwed nieco już zrezygnowany wpadł na ostatni pomysł, który także okazał się niewypałem. Poprosił, aby Sobiepan zjadł z nim pożegnalne śniadanie na murach fortalicji. Zamoyski i ten koncept przemyślał bardzo dokładnie. Wiedział, że gdy odmówi, uwłacza to polskiej gościnności. Jednocześnie zdawał sobie sprawę, że gdy wpuści Karola X Gustawa, z pewnością nie będzie łatwo go przepędzić z powrotem na drugą stronę murów. Dlatego wymyślił rozwiązanie pośrednie. Godząc się na pożegnalne śniadanie, zastrzegł sobie, że odbędzie się na jego warunkach. Ustalił więc, że będzie ucztować z wojskiem u siebie, a Szwedzi za murami fortyfikacji Zamościa.

Rozkazał wystawić moc stołów, a na nich ogromne ilości wszelkiego rodzaju mięsa, pieczywa i ciast, a do wszystkiego dołożył trunki wyciągnięte z najlepszych zapasów. W końcu uczta miała być pożegnalna. Przyszykował jednak i małą niespodziankę dla przeciwnika. Zakazał bowiem wystawiania wszelkiego rodzaju siedzisk, ław, krzeseł, zydli, taboretów, czy innych sprzętów, na których można wygodnie spocząć do posiłku. Od tego właśnie zdarzenia posiłek „in erectus”, czyli na stojąco, nazywany jest stołem szwedzkim.

Szwedzi nie do końca chcą pamiętać tę historię, a nawet jej zaprzeczają, bowiem wstyd im nieco, że tak wielki władca, jak Karol X Gustaw został ośmieszony przez polskiego magnata.

W naszym życiu istnieje wiele potocznych zwrotów, o których pochodzeniu nie mamy zielonego pojęcia. Warto czasem poświecić chwilę, by poznać historię słów wymawianych przez nas tak często. Co oznacza popularne „ok.”, czy czym różnią się rajstopy od rajtuz? Skąd naprawdę wywodzą się pierogi ruskie i czemu wyobrażamy sobie gruszki na wierzbach, gdy owoce te w rzeczywistość rosną w sadach Ina gruszkach a nie na wierzbach. Świat pełen jest ciekawostek czekających na nasze odkrycia.

W wielu szanujących się restauracjach obecnie jadło jest podawane przy szwedzkim stole ale nie ma nic wspólnego ze stołem przygotowanym przez samego Jan II Zamoyskiego. Nawet w samym Zamościu i renomowanym hotelu zamojski szwedzki stół nie przypomina tego opisanego przez Henryka Szkutnika i sami się dopatrzymy różnicy studiując literaturę Henryka Sienkiewicza.
Obrazek
Awatar użytkownika
omul
 
Posty: 351
Rejestracja: 27 sie 2011, 19:34
Lokalizacja: KĘTRZYN

Re: Nie samym łowieniem czlowiek żyje

Nieprzeczytany postautor: omul » 22 paź 2012, 12:40

Już jesień i to ta złota ;) , w tak piękny sobotni dzień żal siedzieć w domu . Na ryby nie mogłem pojechać około 40 km w jedną stronę i inne sprawy zatrzymały mnie w pobliżu miejsca zamieszkania .Dwie godziny starczyły aby wyskoczyć w plener , zaplanowałem zbiór dzikiej róży i głogu na wino własnej roboty . Co roku staram się zrobić jakieś winko niedużo dla własnych potrzeb( śliwki , wiśnie ,winogrona , dzika róża , głóg ) . Około kilometr od mojego domu płynie nieduża rzeczka Dajna , właśnie na niej uczyłem się łowić ryby - było to bardzo dawno temu . Pamiętałem że tam właśnie rosły te krzewy i ruszyłem w to miejsce .
Obrazek
Obrazek
Sprawnie nazbierałem całe wiaderko 10 l i ruszyłem zobaczyć stare miejsca z młodzieńczych lat - tamę na rzece i rozlewisko oraz zerwany most .

Rozlewisko Dajny z mieszkańcami którzy jeszcze nie myślą o odlocie do ciepłych krajów i w oddali tama .
Obrazek
Obrazek

Krzak głogu :
Obrazek
" Zerwany most " - tak nazywamy to miejsce , gdzie Rosjanie już po wyzwoleniu w 1945 roku dobry niezniszczony most wraz z linią kolejową , które przetrwały całą wojnę rozebrali ( ukradli ) i wywieźli do ZSRR . Podłożyli ładunki wybuchowe z jednej strony i wysadzili w powietrze żeby wszyscy myśleli że to robota Niemców jak uciekali - tak kazali mówić , ale byli świadkowie co to widzieli i opowiedzieli innym :D

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Tu właśnie pamiętam najlepiej brały klenie i jazie :D :D :D
Zakole rzeki , widok z nasypu kolejowego .
Obrazek

A tu w pobliżu rzeki niszczejący spichlerz zbożowy przy stacji kolejowej Nowy Młyn :( :( :(
Obrazek

" Złota Polska Jesień "
Obrazek

Będzie winko :lol: :lol: :lol:
Obrazek
Spróbuje za około roku :D :D :D .
Awatar użytkownika
omul
 
Posty: 351
Rejestracja: 27 sie 2011, 19:34
Lokalizacja: KĘTRZYN

Re: Nie samym łowieniem czlowiek żyje

Nieprzeczytany postautor: Eugeniusz Friede » 23 paź 2012, 08:08

Zawsze to miło wracać do miejsc zapamiętanych z czasów młodości. :D
Awatar użytkownika
Eugeniusz Friede
Moderator
 
Posty: 1527
Rejestracja: 02 sie 2011, 21:15
Lokalizacja: Słupsk

Re: Nie samym łowieniem czlowiek żyje

Nieprzeczytany postautor: omul » 27 paź 2012, 13:43

Jesienią 2008 roku jedna z naszych znajomych zapytała nas czy moglibyśmy wziąć do siebie wolontariuszkę z Francji , na okres 9 miesięcy czyli do lipca 2009 roku . Po krótkiej naradzie rodzinnej zgodziliśmy się . I tak w październiku późnym popołudniem zapukała do naszych drzwi młoda dziewczyna 19 lat o rysach cyganki ze słowniczkiem w reku , uśmiechem na twarzy i lekkim strachem w oczach Violett . Pierwsze jej słowa to " Dzień dobry " a my oczywiście Bonjour czyli Dzień dobry żeby troszkę Ją rozweselić ;) . Znamy trochę podstawowych słów bo w tym samym roku w czerwcu gościliśmy małżeństwo francuskie z Bretanii . Violett pochodzi z małej wioski górskiej położonej przy granicy z Hiszpanią - południe Francji .
Rodzinny dom Violett :
Obrazek
A tu u nas :
Obrazek
Jej wolontariat polegał na pracy z dziećmi szkoły podstawowej w świetlicy . Myśleliśmy że sama się zgłosiła na ten przyjazd do Polski , ale później dowiedzieliśmy się że to Jej rodzice za karę wysłali do Polski ażeby " nauczyła się pracy i życia z ludźmi "- mięli z nią jakiś problem :o :o :o
Violett od razu przypadła nam do serca , była bardzo miła i serdeczna i pomocna , wszystkie dzieci i starsi bardzo ją polubili :D :D :D
Traktowaliśmy ją jak naszą córkę , zabieraliśmy ją wszędzie ze sobą , do rodziny i do znajomych oraz na wszystkie imprezy . Pokazaliśmy całe nasze Mazury , przyrodę , zabytki . Po krótkim czasie mówiła i rozumiała bardzo dużo po Polsku :D :D
Święta Bożego Narodzenia spędziła razem z nami i jeszcze zaprosiliśmy jej przyjaciółkę też z Francji Klaudię która była w drugiej miejscowości oddalonej od nas o 45 km .
Obrazek
Obrazek

Zaprosiliśmy jej rodziców z bratem oraz jej dziadków ażeby nas odwiedzili , byli bardzo zaskoczeni że obcy ludzie ich wszystkich zapraszają :o :shock: :shock:
I tak pod koniec stycznia przyjechali rodzice z bratem .
Na terenie kwatery Hitlera :
Obrazek
Dziadkowie , mama i brat :
URL=http://www.fotosik.pl]Obrazek[/URL]
Od rodziców otrzymaliśmy piękny album z dedykacją w języku Polskim , bardzo nam dziękowali za tak dobre traktowanie Violett oraz że są mile zaskoczeni przemianą Violett na dobre . My żadnej zmiany w niej nie zauważyliśmy , Ona zawsze była i jest wspaniała :D :D :D :D :D :D
Violett tak się rozpędziła podczas tłumaczenia swoim rodzicom co my mówimy , że zaczęła mówić po Polsku do ich a oni zrobili minę :o :o :o oczym Ona mówi :lol: :lol: :lol: . Na koniec swojego pobytu płynnie mówiła po Polsku :D :D :D
Przyszedł czas powrotu do Francji :cry: :cry: :cry: :cry:
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Powiedzieliśmy że zawsze może przyjechać do nas z Klaudią lub z kim chce , pokój jej czeka :D . Mamy kontakt przez e-mail pisze często .
W sierpniu 2011 r. odwiedziła nas z Klaudią tylko na parę dni , bo pracują w wakacje i zarabiają na studia . Nasza Violett skończyła licencjat i teraz studiuje magisterkę z psychologi z trudną młodzieżą . Miała też praktyki w Kanadzie i Kamerunie z trudną młodzieżą . Rodzice nie wierzą że to ich córka :shock: :shock. W następnym roku wzięliśmy też wolontariusza z Belgii - Etien , ale to była straszna pomyłka :evil: :evil: :evil: . Synek bogatych rodziców 30 lat nie skończył żadnej szkoły i nigdzie nie pracował :oops: :oops: . Interesowały go tylko narkotyki i gierki na laptopie :oops: . Rozstaliśmy się po miesiącu i bardzo dobrze , wrócił do mamusi i tatusia ( dyrektorzy szkół ) nic dobrego w sobie nie miał .
Awatar użytkownika
omul
 
Posty: 351
Rejestracja: 27 sie 2011, 19:34
Lokalizacja: KĘTRZYN

Re: Nie samym łowieniem czlowiek żyje

Nieprzeczytany postautor: Eugeniusz Friede » 28 paź 2012, 18:13

Wyszło na to, że z kobietami jest łatwiej obcować niż z mężczyzną.
Prowadząc własną firmę zatrudniałem i panie i facetów. Kobiety były o niebo bardziej zdyscyplinowane. Mężczyźni tylko raz w miesiącu byli w pracy w komplecie - w dniu wypłaty. :lol:
Awatar użytkownika
Eugeniusz Friede
Moderator
 
Posty: 1527
Rejestracja: 02 sie 2011, 21:15
Lokalizacja: Słupsk

Re: Nie samym łowieniem czlowiek żyje

Nieprzeczytany postautor: omul » 29 paź 2012, 09:43

Violett i Klaudia to dziewczyny bardzo odważne nad podziw :o :shock: :shock: :shock:
Pod koniec pobytu u nas , oświadczyły że skorzystają z tej okazji że graniczymy z Litwą i nie potrzeba żadnych wiz pojadą do Wilna i Trok ale stopem , byliśmy zaskoczeni ich decyzją ( młode dziewczyny , słabo mówiące po Polsku i to na stopa ) :shock: :shock: :shock: :shock: :shock: :shock: :shock: :shock:
W piękny czerwcowy dzień wyszły z naszego domu w kierunku drogi na Suwałki . Minęło kilka godzin i mamy telefon od Violett " Dzień dobry tu Violett z Klaudią jesteśmy już w Wilnie " , aż nas zamurowało :o :o :o :o
Zabrał je Polak który jechał tirem do Kowna a później Litwin do Wilna :D :D :D
Były bardzo szczęśliwe jak wróciły w podobny sposób za kilka dni .

Podobnie było też w lipcu na koniec pobytu u nas , powiedziały że pojadą na stopa wokół Polski . Już nie dziwiliśmy się że tego dokonają :lol: :lol: :lol: :) :)
Ruszyły na wschód do Białowieży następnie Bieszczady , Zakopane , Jelenia Góra , Zielona Góra , Szczecin , Kołobrzeg , Gdańsk i Kętrzyn . Dzwoniły codziennie że wszystko ok :D :D :lol: :lol:
A teraz na studiach Nasza Violett wybrała dodatkowo język Polski :D :D :D
Bardzo się cieszymy że poznaliśmy Ją . Mamy co roku zaproszenia do odwiedzin Jej rodziny , ale zobaczymy co z tego wyjdzie :?:
Awatar użytkownika
omul
 
Posty: 351
Rejestracja: 27 sie 2011, 19:34
Lokalizacja: KĘTRZYN

PoprzedniaNastępna

Wróć do Pogaduszki na luzie :)

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron