Jezioro Gardno.

Jezioro Gardno.

Nieprzeczytany postautor: Eugeniusz Friede » 05 wrz 2011, 14:45

Jezioro Gardno.
Zastanawialiśmy się z Olkiem długo nad wyborem miejsca na kolejną wyprawę na ryby. Lato powoli się kończy, a nam w trakcie tegorocznych wspólnych wędkowań nie udało się złowić nic godnego uwagi. Wszystko, co stawiało większy opór w wodzie uwiesiło się podczas naszych indywidualnych wypadów.
Olek wiosną wypłynął pontonem na Jezioro Gardno. Trafił na żerowisko leszczy i karasi. Miał z nimi przednią zabawę i udało mu się wyjąć z wody kilka ładnych okazów.

Obrazek


Powodzenie na łowisku kusi do powtórnego odwiedzenia tego miejsca. Jak raz niedawno jego znajomy zwodował w Gardnie Wielkiej łódkę i pozwolił mu na korzystanie z niej do wędkowania. Przy okazji i ja również skorzystałem z uprzejmości jego znajomego.
Mniej więcej na granicy sąsiadujących wsi Gardna Mała i Gardna Wielka znajduje się nad jeziorem przystań żeglarska. Pomost służący za cumowisko łódek i żaglówek wychodzi kilkadziesiąt metrów na wodę.
Odnaleźliśmy „naszą łódkę”, patrzymy – a w niej po ostatnich opadach pełno wody.
Znajomy wędkarz przy okazji zakupów w naszym sklepie i zwyczajowej pogawędce na temat; biorą,-nie biorą i o wędkowaniu z łodzi, błysnął poradą, jak łatwo pozbyć się wody: Wystarczy zrobić w dnie dziurę i sama spłynie.

Obrazek

My jednak tradycyjnie wyleliśmy wodę wiadrem ile się dało, resztę wybierając ścierką. Teraz już można było nasz wędkarski ekwipunek przenieść do łajby i wypłynąć na szerokie wody.
Pogoda piękna, jak zwykle w czasie naszych wspólnych wyjazdów. Bezchmurne niebo, rześkie poranne powietrze i delikatny wiatr w kierunku na jezioro.
Nadmorskie Jezioro Gardno w całości położone jest na terenie Słowińskiego Parku Narodowego. Do wędkowania udostępniony jest tylko kawałek akwenu od przystani , z drugiej strony ograniczony linią prostą od ujścia rzeki Łupawy do Płyty Retowskiej.
Jeden z nowicjuszy wędkarskich zapytał na przystani, jak daleko może wypłynąć? Bosman mu z całą powagą odpowiedział, że tak daleko, aż zobaczy narysowaną na wodzie linię ciągłą (sic!). Wiadomo – linii ciągłej nie wolno przekraczać.
Na główce pomostu rozstawiła swój sprzęt samotna wędkarka. Nieznajoma – ale pozdrowiliśmy ją tradycyjnie, jak przystało wśród braci wędkarskiej. Bez pytania sprzedała nam informację, że rano brały, a teraz mają chwilę przerwy.
Brzegi jeziora są prawie niedostępne dla wędkarzy. Na odległość od kilku do kilkunastu metrów porasta pas trzcin lub sitowia( grubego na palec) .
W miejscach, gdzie zakotwiczyliśmy było od kilkunastu centymetrów do około jednego metra głębokości. Za to woda, jak na wszystkich płytkich zbiornikach zmącona. Stara prawda głosi, że najlepiej jest łowić ryby w „mętnej wodzie”. Jak one potrafią dojrzeć w takiej wodzie przynętę, to już ich tajemnica.
W zanęconych przez nas miejscach pojawiły się ukleje, krąpie i płocie. Z rybami to jak w życiu – jak jest darmowe żarcie, to wszyscy się zlecą.
Wędkowanie we dwójkę wprowadza pewien rodzaj sportowej rywalizacji. Poziom adrenaliny daleki jest od tego z zawodów wędkarskich, ale mimowolny rzut oka na szczytówkę wędki sąsiada, po zacięciu przez niego ryby, pozwala na zadanie pytania: Może podbierak potrzebny?
Pytania o podbierak w czasie naszego wędkowania padały, ale potwierdzającej odpowiedzi niestety nie było.
Wracając do wędkowania w zespole, to przypomniał mi się Franek, wędkarz – gawędziarz z Ustki. Powiedział kiedyś, że z wędkowaniem w grupie lub w pojedynkę jest jak z piciem piwa. Najlepiej smakuje spożywane w towarzystwie. I po chwil dodał: Lub w samotności.
Znudzeni zabawą z drobnicą jeszcze dwukrotnie zmienialiśmy miejsce na jeziorze. W każdym następnym było tylko gorzej. Nic nie było. Skruszeni wróciliśmy na pierwotną miejscówkę. Drobnica odeszła w międzyczasie z miejsca naszego nęcenia, w łowisku pozostały trochę większe ryby.
Powrót z łowiska był trudniejszy niż wyjście na jezioro. Trzeba było wiosłować pod wiatr. Z zazdrością patrzeliśmy na śmigające po wodzie żaglówki i katamarany. Płynąc nawet pod wiatr były szybsze od nas.

Obrazek

Na pomoście ambitnie dalej walczyła „nasza wędkarka”. Już nie samotna, bo dołączył do niej znany mi z bytności w naszym sklepie wędkarz na wózku. Niepełnosprawność utrudnia mu samodzielne wędkowanie, ale z pomocą brata udaje mu się realizować w naszym wspaniałym „hobby”.

Słupsk, wrzesień 2011r.
Awatar użytkownika
Eugeniusz Friede
Moderator
 
Posty: 1551
Rejestracja: 02 sie 2011, 21:15
Lokalizacja: Słupsk

Re: Jezioro Gardno.

Nieprzeczytany postautor: adamj » 10 lis 2014, 19:24

Witam, w tym roku kilka wyjazdów na Gardno. Ryby brały , choć trzeba ich poszukać. Głównym trofeum były płotki, małe okonki i jazgarze. Udało się złowić tylko jednego małego leszczyka. Słyszałem , że można złowić pokaźne liny i karasie. Ale na te ryby może zapoluję w przyszłym roku.
adamj
 
Posty: 88
Rejestracja: 15 lut 2013, 16:36


Wróć do Pomorskie

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron