Rowy.

Rowy.

Nieprzeczytany postautor: Eugeniusz Friede » 14 wrz 2011, 20:07

Eugeniusz Friede
Rowy.
Pomorskich wędkarzy zelektryzowała wiadomość: W Rowach bierze okoń! Szczęściarze w piątek 9 września pociągnęli piękne garbusy. Brały na odcinku od zwalonego jazu do najbliższego zakrętu rzeki w stronę jeziora Gardno. W następnych dniach weekendu dominowała płoć.

Obrazek
Pręgowany obiekt pożądania.
Okres jesiennego ciągu ryb w tym łowisku wiąże się z pewnymi uciążliwościami dla wędkujących. Skoro świt, a właściwie grubo przed świtem, starają się zająć wymarzoną miejscówkę. Kolejne 2-3 godziny to czekanie, aż się rozwidni, i pogaduszki na różne tematy. Nic nie widać w ciemności, słychać tylko rozmowy mniejszych lub większych grupek wędkarzy, wspominających odniesione sukcesy. A to o przypadkowo złowionej troci, węgorzach, leszczach i dzikach, które potrafiły ukraść wędkarzowi i przynęty i drugie śniadanie.
W kanale woda płynie w obie strony. Normalnie w stronę morza, a w czasie „cofki” w kierunku jeziora. Występują ryby dwuśrodowiskowe; karasie, okonie, płocie, leszcze, węgorze, trocie, ale również typowo morskie; flądry i babki czarnomorskie.
Łowisko ma trzech gospodarzy. Od mostu w kierunku do Bałtyku są wody morskie. Zezwolenia na wędkowanie wydają Inspektoraty Rybołówstwa Morskiego. W drugą stronę w odległości około 300 metrów zaczyna się oznakowany tablicami teren Słowińskiego Parku Narodowego. Opłaty za możliwość połowu ryb wnosi się na konto bankowe Parku, za pomocą blankietów dostępnych w sklepach wędkarskich. Pozostaje odcinek od mostu do granicy Parku . Tutaj rozstawiają się ci, co nie chcą ponosić kosztów opłaty za wędkowanie. Wytłumaczeń tyle, co wędkujących: wystarczy „biała karta”, woda PZW, łowisko „niczyje”, i.t.p. Gwoli wyjaśnienia;
- karta wędkarska jest tylko i wyłącznie dokumentem potwierdzającym znajomość postanowień Regulaminu Sportowego Połowu Ryb Polskiego Związku Wędkarskiego,
- woda PZW ? Sprawdziłem. W rejestrze połowów będącym załącznikiem do zezwolenia na wędkowanie na wodach PZW nie ma tego łowiska,
- w Polsce nie ma „niczyich wód płynących”. Gospodarzem cieków są Regionalne Zarządy Gospodarki Wodnej – w tym przypadku – w Gdańsku. Nawet, jeżeli o tym nie wiedzą. Wiele wskazuje na to, że tak jest również tutaj. Na wystąpienie odnośnie tego odcinka rzeki, dostałem odpowiedź na temat…. wody nizinnej będącej w użytkowaniu PZW - na Łupawie, ale od całkiem innego mostu do miejscowości Człuchy!
Przy pierwszych oznakach szarości zestawy gruntowe wędkarzy, rozstawionych po obu stronach kanału, z ciężkim chlupotem lądują w wodzie. Często-gęsto krzyżują się jak szpady pojedynkujących się szermierzy. W takim tłoku zdarzają się splątania zestawów, przeciąganie z jednego brzegu na drugi, rozplątywanie, złorzeczenia. Na co dzień koledzy. Nad wodą pełną ryb antagoniści. Wypisz – wymaluj: Platforma i PiS!

Obrazek
Widok z mostu.
Na okazy dwuśrodowiskowych ryb bytujących morzu, najlepszą przynętą są krewetki bałtyckie zwane popularnie „raczkami”. Szczególnie skuteczne na wyrośnięte „morskie” okonie (okresowo można kupić w Słupsku w sklepie wędkarskim „przy Norwida”).
Urokiem Rowów jest nieprzewidywalność łowiska. To jak magnes przyciąga „moczykijów” z bliższych i dalszych miejsc w Polsce. Nigdy nie wiadomo, czy i jakie ryby będą brały?
Chętni na skonsumowanie świeżej ryby, mogą w ostateczności kupić ją u rybaków, wypływających na połowy z tutejszego portu.
Do zobaczenia w Rowach!

Rowy. Wędkarskie Eldorado.http://www.youtube.com/watch?v=yl8xwMKzFtw

Słupsk, wrzesień 2011 r.
Awatar użytkownika
Eugeniusz Friede
Moderator
 
Posty: 1527
Rejestracja: 02 sie 2011, 21:15
Lokalizacja: Słupsk

Re: Rowy.

Nieprzeczytany postautor: Eugeniusz Friede » 04 gru 2011, 19:08

Rowy 2.
Tej jesieni, jak nigdy wcześniej, w Kanale w Rowach okonie bytują nieprzerwanie od trzech miesięcy. Co ciekawe, większość populacji to zieloni przybysze z Jeziora Gardno. Wyżółcone – morskie garbusy – są w zdecydowanej mniejszości.
Obrazek

Kamienny kościół w Rowach.

Z początkiem grudnia pojechałem „podpisać listę obecności” na tym łowisku. Rano przed godziną ósmą starzy bywalcy już mieli pozajmowane upatrzone miejscówki. Nad najbardziej okoniowym „dołkiem” na wyspie przed zwalonym jazem, w porannej mgiełce i poświacie wstającego dnia , z daleka dostrzegłem trzy majaczące postacie z długimi batami. Ni to krzyże Golgoty z mistrzem i dwoma łotrami po bokach. Ni to -patrząc na dwóch ulokowanych na powierzchni wody z prawej strony - ewangeliczny Mistrz i jego pierwszy uczeń na tafli pamiętnego Jeziora Genezaret.
Z bliska okazało się, że na środkowym stanowisku, na palecie schowanej pod powierzchnią wody, ulokował się nie kto inny, a powszechnie znany wędkarz Felek . Na podobnym pomoście przykrytym wezbraną wodą, po jego prawicy, zajął miejsce ani łotr, ani Święty Piotr – tylko inny ustecki wędkarz. Zaś po lewej stronie Felka sympatyczny „moczykij” – gospodarz w jego nowym wojskowym kole.
Obrazek

Mistrz Felek.

Nastroje wśród tej „trójcy” z samego rana były minorowe. Przynęty na haczykach ich wędek uczyły się pływać bez żadnego zainteresowania ze strony ryb. Dla żartu Felek zaproponował wkupne za miejsce pomiędzy nimi. Doszedłem do wniosku, ze nie ma sensu inwestować w miejsce dalece niepewne tego dnia. Tym bardziej, że sam prowadziłem.
Poszedłem za drugi zakręt w kierunku jeziora, gdzie dwa dni wcześniej Olek pociągnął ładnych „pasiaków”.
Już dawno w Rowach nie doświadczyłem takiego „luzu”. Całe zakole po obu stronach rzeki do mojej wyłącznej dyspozycji.
Nad widocznym na horyzoncie Rowokołem wstawało jesienne słońce. Jego poświata odbijała się od lustra wody. Sprawiało to wrażenie, że słońce wschodzi nie tylko na niebie, ale również w wodzie. Na zdjęciu z komórki niestety wygląda to bardziej na zmierzch, niż na budzący się dzień. Na szczęście Święty Mikołaj przyjął zamówienie na zwykły cyfrowy aparat fotograficzny. Następne zdjęcia powinny już być przyzwoitej jakości.
Obrazek

Jesienny świt w Rowach.

Woda w kanale delikatnie płynęła w kierunku do morza. Na gruntówce pozostawiłem ciężarek 20g, założyłem dendrobenę trójkę i ulokowałem zestaw pod przeciwległym brzegiem. Jako drugą wędkę rozłożyłem spławikówkę, na przynętę białego robaka i dalej puszczać spławik z nurtem
Przynętą na spławikówce nic się nie zainteresowało, ale raz i drugi drgnęła szczytówka gruntówki. Odłożenie wędki ze spławikiem na widełki i podniesienie drugiej trochę trwało. Na wszelki wypadek zaciąłem, wyjąłem zestaw z wody i pokazała się resztka robaka urwana równo z ostrzem haczyka. Ale skoro było branie, to nadzieja wstąpiła w serce wędkarza, że tego dnia uda się złowić coś więcej, niż świeże powietrze w płuca.
Na haczyk trafił nowy robak. Zestaw powędrował powtórnie w to samo miejsce. Na spławikówce zmiana przynęty i także do wody. Spławik kilkakrotnie przepłynął po kilkanaście metrów z nurtem w różnych odległościach od brzegu. Żadna ryba nie zainteresowała się przemieszczającym się robakiem – widać ogarnęło je totalne lenistwo. Za to znowu pokazał się sygnał brania z gruntu. Zdążyłem przyciąć i wyholowałem płotkę. Ani dużą, ani małą – taką jesienną. Po pierwszej złowionej były następne. Niektóre sporych rozmiarów.
Obrazek

Moje stanowisko.

Odłożyłem wędkę ze spławikiem- tego dnia nieużyteczną. W to miejsce rozłożyłem drugą do łowienia z gruntu. Za którymś podaniem przynęty szczytówka tej wędki delikatnie się wychyliła i wróciła do poprzedniego położenia. Pomyślałem – prawdopodobnie przepływająca trzcina zaczepiła się o żyłkę i po chwili sama wyczepiła? Na wszelki wypadek postanowiłem jednak sprawdzić . Poczułem ten charakterystyczny opór wspomagany nurtem przepływającej wody. To nie była trzcina! Spory okoń znalazł mojego robaka i zabrał się do spokojnej konsumpcji. Co się miał szarpać ze szczytówką – jak już miał robaka w pysku – i tak by mu go nikt nie podebrał?
Jedyny okoń w tym miejscu.
Płocie za czas buszowania w Rowach drapieżników były rzadkim przyłowem. Okonie, sandacze i trocie skutecznie wypłoszyły białą rybę.
Czas nad wodą jak zawsze minął strasznie szybko. Dodatkowo wspomagany kończącym się szybko dniem.
Rowy- grudzień 2011 r.
Awatar użytkownika
Eugeniusz Friede
Moderator
 
Posty: 1527
Rejestracja: 02 sie 2011, 21:15
Lokalizacja: Słupsk

Re: Rowy.

Nieprzeczytany postautor: CatBat » 25 sty 2013, 10:47

Znalazłem w "sieci" mapę portu w Rowach. Co prawda najciekawsze pod względem wędkarskim miejsca są za mostem w stronę jez. Gardno, ale w samym porcie też można złowić niejedna rybkę. Mam nadzieję, że się przyda.

Pytanie do stałych bywalców tego spotu wędkarskiego. Czy w zimowych miesiącach to łowisko jest równie atrakcyjne jak w pozostałej części roku? Obiło mi się o uszy, że nawet jeśli port jest niemaźnięty to koledzy wędkarze próbują swoich sił spod lodu.



Obrazek
Awatar użytkownika
CatBat
 
Posty: 140
Rejestracja: 17 maja 2012, 08:30
Lokalizacja: Słupsk

Re: Rowy.

Nieprzeczytany postautor: Alex » 19 sie 2014, 20:40

Co tam się obecnie dzieje na Rowach ? Był ktoś niedawno ?
Alex
 
Posty: 11
Rejestracja: 10 maja 2013, 16:02

Re: Rowy.

Nieprzeczytany postautor: Eugeniusz Friede » 20 sie 2014, 19:53

Po południu 15 sierpnia wybraliśmy się na kamienie z Mirkiem Markiewiczem. Mój dorobek na spławik nie był zbyt imponujący, ale w połączeniu z efektami kolegi łowiącego z gruntu, wystarczyło płoci do degustacji aż do wtorku.
Na spławik wieszały się namolnie babki czarnomorskie. Istne utrapienie.
Awatar użytkownika
Eugeniusz Friede
Moderator
 
Posty: 1527
Rejestracja: 02 sie 2011, 21:15
Lokalizacja: Słupsk

Re: Rowy.

Nieprzeczytany postautor: Eugeniusz Friede » 24 lis 2014, 17:25

W poniedziałek 24 listopada wędkarskie szczęście uśmiechnęło się do Czesia Kurpeta. Na kanale w Rowach złowił medalowego okonia o wadze 1,55 kg, długości 47 cm. Fartowny łowca zebrał zasłużone gratulacje od wędkarzy-świadków swojego sukcesu i wielu znajomych.

Obrazek
Awatar użytkownika
Eugeniusz Friede
Moderator
 
Posty: 1527
Rejestracja: 02 sie 2011, 21:15
Lokalizacja: Słupsk

Re: Rowy.

Nieprzeczytany postautor: Kowallll1980 » 04 sty 2015, 12:27

Witam.
Wszystkiego Dobrego w Nowym Roku :)
Dzieje sie cos na rowach ? Był ktoś niedawno ?
Kowallll1980
 
Posty: 1
Rejestracja: 04 sty 2015, 12:24

Re: Rowy.

Nieprzeczytany postautor: Eugeniusz Friede » 26 kwie 2015, 21:18

Po przerwie zarybieniowej znowu można łowić w Rowach. Pierwszego dnia po uchyleniu zakazu, w sobotę 25 kwietnia nastąpiło istne „pospolite ruszenie” na to łowisko. Mizerota wędkarska ostudziła jednak zapał łowców. W kolejnym świątecznym dniu można było przebierać w stanowiskach jak w ulęgałkach. Na dodatek wędkarze zniechęceni pojedynczymi braniami płoci, uklei i różnorodnego chwastu, sukcesywnie opuszczali zajęte skoro świt miejscówki.
Dopiero w godzinach popołudniowych słońce przebiło się przez tumany mgły napływające znad Bałtyku. Wraz ze słonecznym ciepłem na żer ruszyły większe ryby. Rzadko bo rzadko, ale trafiała się duża płoć i naprawdę galantne karasie. Dwa wyholowane widoczne na zdjęciu ważyły 1,35 kg.
Na szczęście 1 maja rozpoczyna się sezon szczupakowy. Spinningiści ruszą na jeziora i Rowy aż do jesieni pójdą w odstawkę.

Obrazek
Awatar użytkownika
Eugeniusz Friede
Moderator
 
Posty: 1527
Rejestracja: 02 sie 2011, 21:15
Lokalizacja: Słupsk

Re: Rowy.

Nieprzeczytany postautor: Eugeniusz Friede » 28 kwie 2015, 17:54

Niedawno trafiła do nas reklama łowiska KARASIOWO k/Kościerzyny. Z dołączonym filmem DVD p.t. SPOSÓB NA KARASIA. Na filmie oczywiście fisze biorą jak na zawołanie. Mnie najbardziej zainteresował pokaz przyrządzania karasia w śmietanie. Nakład czasu na przygotowanie tego dania jest trochę większy niż zwykłe usmażenie ryby. Trzeba najpierw podsmażyć, potem podusić w warzywach i dopiero na końcu doprawić śmietaną. Przebrnąłem przez procedurę z filmowego pokazu z dwoma dorodnymi karasiami złowionym w Rowach. Było warto. Końcowy efekt smakowy przyrządzonej potrawy przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Polecam.

Obrazek

Obrazek
Awatar użytkownika
Eugeniusz Friede
Moderator
 
Posty: 1527
Rejestracja: 02 sie 2011, 21:15
Lokalizacja: Słupsk

Re: Rowy.

Nieprzeczytany postautor: Eugeniusz Friede » 08 paź 2015, 07:45

O niektórych ze swoich wyjazdów na ryby wędkarze nie zająkną się ani słowem. Do takich wydarzeń można zaliczyć mój środowy wypad do Rowów. Gdyby nie fakt, że poprzedniego dnia wieczorem puściłem przelew za wędkowanie na terenie Słowińskiego Parku Narodowego, najprawdopodobniej zostałbym w domu. Przejmujący wschodni wiatr prognozował marne szanse na złowienie czegokolwiek.
Profilaktycznie do swojego wędkarskiego ekwipunku dopakowałem buty piankowe, płaszcz przeciwdeszczowy, rękawice neoprenowe, czapkę uszankę i zimową kurtkę. Wszystko się przydało.
Pierwszy dylemat na łowisku, to wybór miejsca. Jak nigdy stanowiska koło tamy wolne. Przed i za. Po obu stronach kanału. Woda dosyć ostro dawała w kierunku do morza. Przy powierzchni masowo spławiała się drobnica.
Przez dwie godziny kombinowania metodami i przynętami udało się złowić jednego krąpia.
Podsłyszałem kiedyś w sklepie wędkarzy, że nieraz lepiej jest łowić koło jeziora. Przeniosłem się. Przez kolejne dwie godziny na nowej miejscówce na haczyku zameldowały się 4 krąpie i 1 płotka.
To nic, że tego dnia nie brały. W następne dni inni będą próbować szczęścia. Taki wędkarski totolotek.

Obrazek
Awatar użytkownika
Eugeniusz Friede
Moderator
 
Posty: 1527
Rejestracja: 02 sie 2011, 21:15
Lokalizacja: Słupsk

Następna

Wróć do Pomorskie

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron