Z ŻAŁOBNEJ KARTY.

Na goraco Tu omawiac bedziemy bierzace sprawy
Nasze projekty itp

Z ŻAŁOBNEJ KARTY.

Nieprzeczytany postautor: Eugeniusz Friede » 27 gru 2013, 12:03

Ze smutkiem zawiadamiamy o niespodziewanej śmierci kolegi Eugeniusza Mielniczuka. Aktywnego uczestnika życia sportowego naszego Koła PZW Słupia.
Pogrzeb ś.p. Eugeniusza odbędzie się w sobotę 28 grudnia 2013 r. o godz. 12.00 na Nowym Cmentarzu w Słupsku.
Rodzinie zmarłego składamy szczere wyrazy współczucia.
Awatar użytkownika
Eugeniusz Friede
Moderator
 
Posty: 1509
Rejestracja: 02 sie 2011, 21:15
Lokalizacja: Słupsk

Re: Z ŻAŁOBNEJ KARTY.

Nieprzeczytany postautor: Eugeniusz Friede » 28 gru 2013, 19:41

Wraz z rodziną, sąsiadami i przyjaciółmi odprowadziliśmy ś.p.Eugeniusza Mielniczuka na miejsce wiecznego spoczynku na Nowym Cmentarzu w Słupsku.

Obrazek
Przed bramą cmentarną.
Awatar użytkownika
Eugeniusz Friede
Moderator
 
Posty: 1509
Rejestracja: 02 sie 2011, 21:15
Lokalizacja: Słupsk

Re: Z ŻAŁOBNEJ KARTY.

Nieprzeczytany postautor: Eugeniusz Friede » 16 maja 2014, 21:03

W środę 14 maja 2014 r. pożegnaliśmy kolegę Benedykta Centkowskiego. Przeżył 80 lat. Został pochowany w Słupsku na Starym Cmentarzu. Z wojskowym poczuciem obowiązku pojawiał się na dorocznych zebraniach naszego Koła.
Postępujące z wiekiem niedowidzenie i przytępienie słuchu , ograniczały mu samodzielne wyprawy na ryby. Zabierał się z mieszkającymi po sąsiedzku Stasiem i Karolem. Łowił „na czuja”. Z całkiem przyzwoitymi efektami.
Benek był od zawsze. Znajomy i kolega. Będzie go po prostu brakowało.

Obrazek

Obrazek
Awatar użytkownika
Eugeniusz Friede
Moderator
 
Posty: 1509
Rejestracja: 02 sie 2011, 21:15
Lokalizacja: Słupsk

Re: Z ŻAŁOBNEJ KARTY.

Nieprzeczytany postautor: Eugeniusz Friede » 12 sie 2014, 08:30

Minął już miesiąc, jak pochowaliśmy mamę. Miała 90 lat. Spoczęła w rodzinnym grobie na Cmentarzu Parafialnym w Borowym Młynie. Po sąsiedzku znajdują się mogiły krewnych i znajomych, z którymi za życia łączyły ją rozliczne sprawy prywatne, zawodowe i społeczne.
Różnymi ścieżkami toczyło się moje dzieciństwo i dorosłe życie. Jednak w chwilach podejmowania ważnych decyzji mama potrafiła znaleźć się z mądrą radą, wynikająca z troski o dobro swoich najbliższych.
Żyj w świecie, gdzie nie ma żadnych trosk.

Obrazek
Awatar użytkownika
Eugeniusz Friede
Moderator
 
Posty: 1509
Rejestracja: 02 sie 2011, 21:15
Lokalizacja: Słupsk

Re: Z ŻAŁOBNEJ KARTY.

Nieprzeczytany postautor: Eugeniusz Friede » 01 mar 2015, 17:36

Niektórych chorób ciągle jeszcze nie da się wyleczyć. Po dwuletnich zmaganiach z nowotworem w wieku 46 lat zmarła Danka Narloch. Moja kuzynka, a przez fakt że jej tata był moim ojcem chrzestnym, jak gdyby siostra.
Mieszkając w dzieciństwie po sąsiedzku spotykaliśmy się na różnych rodzinnych uroczystościach. Jak blisko, to wujostwo szli całą rodziną na piechotę. Jeżeli było dalej, to chrzestny mościł furmankę, ładował całą gromadkę i w komplecie pokazywali się w gościach. Na takich imprezach dorośli mieli swoje tematy, a dzieciaki potrafiły się zająć same sobą.
W dorosłym życiu losy rzuciły nas w odległe od siebie rejony Pomorza. Widywaliśmy się jedynie okazjonalnie w rodzinnej miejscowości.
Ceremonia pogrzebowa w sobotę 28 lutego 2015 roku rozpoczęła się od mszy świętej żałobnej w intencji zmarłej, sprawowanej w Kościele p.w. Zmartwychwstania Pańskiego w Kościerzynie. Dużej, dwunawowej świątyni, przejętej przez katolików po nieistniejącym zborze ewangelickim.

Obrazek

Eucharystie żałobne zazwyczaj gromadzą nieliczne grono uczestników z najbliższej rodziny. Na pogrzebowej mszy św. ś.p. Danki obecni zapełnili cały kościół. Krewni, sąsiedzi, znajomi z pracy jej i męża, koleżanki i koledzy szkolni trójki ich dzieci. Nie pamiętam z wielu przeżytych lat, tak licznej frekwencji na pogrzebie zwykłego człowieka. Może i nie zwykłego?
Danka była najmłodsza z czwórki rodzeństwa. Najmłodsze z dzieci bywa w rodzinie najbardziej kochane. Potrafiła jednak nie tylko brać, ale również oddać to uczucie innym, z którymi zetknął ją los.
Myślę, że do kościoła i na cmentarz wielu tak jak i ja, przyszło ze zwyczajnej potrzeby odwzajemnienia się za otrzymane kiedyś od niej dobre słowo, życzliwe zainteresowanie i uśmiech.
Na kościerskiej nekropolii pochowany jest ks. Franciszek Perschke, długoletni Proboszcz mojej rodzinnej Parafii w Borowym Młynie. Był duszpasterzem w czasach, gdy i na wsi i w świątyni nie było prądu, nagłośnienia, ekranu i tym podobnych wynalazków. Za tą technikę pracowało w kościele echo głosu celebranta odprawiającego po łacinie mszę świętą i pogłos organów. Ta inność od warunków domowych sprawiała, że dzieciakom udzielała się atmosfera skupienia. Czy to z rodzicami w ławach, czy w ławkach przed ołtarzem wśród innych dzieci – siedziały cicho.

Obrazek
Awatar użytkownika
Eugeniusz Friede
Moderator
 
Posty: 1509
Rejestracja: 02 sie 2011, 21:15
Lokalizacja: Słupsk

Re: Z ŻAŁOBNEJ KARTY.

Nieprzeczytany postautor: Eugeniusz Friede » 05 sty 2016, 11:08

W dniu 3 stycznia 2016 roku zmarła Ludwika Friede – żona mojego chrzestnego.
Swoją prostą kaszubską filozofię życia potrafiła zawrzeć w dwóch słowach: „Łela Błesku!”
Przez długie pracowite życie zabiegała nie tylko jak każda żona i matka o dobro swojej rodziny, ale żywo interesowała się sprawami krewnych, sąsiadów i znajomych.
W jakimś okresie dorosłego życia naszła mnie potrzeba pisania. W mnogości myśli przelewanych na papier powstawały rzeczy lepsze i gorsze. Szczególną estymą darzę jednak opowiadanie „Chlebem i solą”, które w dużej mierze powstało za sprawą Cioci Ludki.
Spoczywaj w pokoju!
Awatar użytkownika
Eugeniusz Friede
Moderator
 
Posty: 1509
Rejestracja: 02 sie 2011, 21:15
Lokalizacja: Słupsk

Re: Z ŻAŁOBNEJ KARTY.

Nieprzeczytany postautor: Eugeniusz Friede » 09 sie 2018, 18:22

Dotarła do mnie wiadomość o śmierci kuzynki Ś.P. Stefanii Reszka z d. Ginter. Przez całe życie mieszkała na wyb. Borowy Młyn w Gminie Lipnica. Nasze mamy były siostrami, stąd wzięły się dosyć ożywione kontakty rodzinne. Na początku XX wieku, kiedy na świat przychodzili nasi rodzice, na Kaszubach dominowały rodziny wielodzietne. Rozłożone na przestrzeni kilkunastu lat wchodzenie w dorosłe życie kolejnych członków rodzin powodowało, że różnice wieku osób o równoprawnym stopniu pokrewieństwa sięgały prawie że jednego pokolenia.
Wszystkie cztery siostry Ś. P. Stefanii wyfrunęły z rodzinnego gniazda. Jej przypadło zostać na ojcowiźnie. Wspólnie z mężem Janem Reszka przejęte po rodzicach gospodarstwo drewniane krok po kroku zamieniali na murowane. Najdłużej stał drewniany dom. Dosyć obszerny jak na swoje czasy. Ze dworu wchodziło się do sieni. Na wprost była kuchnia, na prawo dwa przejściowe pokoje, a na lewo jeden. Ten właśnie duży pokój otrzymali do swojej dyspozycji młodzi małżonkowie Stefka i Jan. Zdarzyło mi się być na ich ślubie i na wielu innych uroczystościach rodzinnych wyprawianych w ich domu. Żal, że ubyło jeszcze jednej osoby, z którą można by się spotkać i pogadać. Najbliższym zmarłej składam tą drogą szczere wyrazy współczucia.
Obrazek
Awatar użytkownika
Eugeniusz Friede
Moderator
 
Posty: 1509
Rejestracja: 02 sie 2011, 21:15
Lokalizacja: Słupsk

Re: Z ŻAŁOBNEJ KARTY.

Nieprzeczytany postautor: Eugeniusz Friede » 02 kwie 2019, 08:46

31 marca 2019 roku w wieku 93 lat zmarła Jadwiga Pluto Prondzińska. Nestorka rodu z potomstwa Anny i Jana Friede. Imienniczka mojej mamy i siostra mojego taty. Prawdopodobnie dla odróżnienia ich w rodzinnych kontaktach mama była nazywana Jadwigą, a ciocia Jadzią. Imię Jadwiga wymawiane w gwarze kaszubskiej z akcentem na ostatnią sylabę nabierało całkiem innego brzmienia.
Ciocia Jadzia wraz z siostrą Anną przez wiele lat mieszkały w kwaterze wynajmowanej w Borowym Młynie. Pierwsza pracowała w sklepie tekstylnym miejscowej Gminnej Spółdzielni, a druga prowadziła własny zakład krawiecki. W tym czasie jako dzieciak bywałem u nich bardzo częstym gościem. Szczególne lubiłem podziwiać obie ciocie na zdjęciach wizytowych w bluzkach z koronkowymi żabotami uszytymi w myśl ówczesnej mody.
Ciocia Jadzia już jako mężatka sprowadziła się na wybudowanie Łąkiego do swojej siostry Heleny. Tutaj urodziły się jej trzy córki. Jako że zaliczyłem siedmioletni okres życia na tym samym „pustkowiu”, wracałem tam w odwiedziny przy każdej nadarzającej się okazji.
Przez minione lata wiele zmieniło się w krajobrazie zapamiętanym z dzieciństwa. Doszły nowe obszary leśne i domostwa. Jedynie jezioro Wiejskie i droga pod dwie górki do pobliskiego Brzeźna Szlacheckiego są takie same.
Smutne, że wraz z Ciocią Jadzią odchodzi z tego świata pokolenie, które z racji starszeństwa miało pierwszeństwo w drodze w zaświaty. W tej sytuacji bardziej osobistego wymiaru nabiera modlitwa na zakończenie uroczystości Wszystkich Świętych na cmentarzu w intencji osoby, którą Pan Bóg jako pierwszą spośród obecnych powoła do wieczności.
Awatar użytkownika
Eugeniusz Friede
Moderator
 
Posty: 1509
Rejestracja: 02 sie 2011, 21:15
Lokalizacja: Słupsk

Re: Z ŻAŁOBNEJ KARTY.

Nieprzeczytany postautor: Eugeniusz Friede » 03 maja 2019, 06:35

2 maja 2019 roku zmarł Ireneusz Babis. Komandos. Uczestnik misji pokojowych w Iraku i Afganistanie.
Poznałem go kilka lat temu. Za namową teścia Rajmunda Mrozka zaczął wędkować. Nie odnosił większych sukcesów na zawodach, ale jak przystało na żołnierza, w tym co robił był sumienny i obowiązkowy.
Przykro było patrzeć, jak choroba krok po kroku zabierała mu siły witalne. Wygrał dwie wojny w odległych krajach, a przegrał najważniejszą – kilkuletnią walkę o życie.
Żal, jak odchodzi z tego świata ktoś z rodziny, sąsiedztwa lub znajomy. Szczególnie, gdy umiera człowiek w sile wieku.
Awatar użytkownika
Eugeniusz Friede
Moderator
 
Posty: 1509
Rejestracja: 02 sie 2011, 21:15
Lokalizacja: Słupsk


Wróć do Dyskusje

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron